20 lat Intense i 20. integracja dla niektórych z nas
A mieliśmy co świętować, bo ten rok jest dla nas jubileuszowy. Intense rozpoczęło swoją działalność dokładnie 20 lat temu, a dla części naszego zespołu była to już… 20. integracja! To wartość, którą chętnie się chwalimy – wieloletni staż naszych pracowników mówi o atmosferze w firmie więcej niż jakakolwiek deklaracja.
Jubileusz był też dobrym pretekstem, żeby wyjazd zaplanować z większym rozmachem niż zwykle: dwa dni, trzy zupełnie różne aktywności i program, w którym każdy znalazł coś dla siebie.

Bezpieczeństwo, jako priorytet
Wyruszyliśmy z Krakowa w stronę pierwszej atrakcji i już po dotarciu na miejsce wiedzieliśmy, co się szykuje. Zamiast wykładziny – asfalt, zamiast laptopów – kierownice, a zamiast maili – licznik prędkości. Przez sześć godzin, pod okiem doświadczonych instruktorów, doskonaliliśmy technikę jazdy na torze szkoleniowym Driveland.

Na własnej skórze przekonaliśmy się, jak wygląda awaryjne hamowanie na śliskiej nawierzchni, jak zachowuje się samochód w zależności od prędkości i jakie to uczucie siedzieć w aucie obróconym o 180 stopni. Dodatkowej dawki emocji dostarczył przelot helikopterem nad okolicą. Szczerze polecamy każdemu choć raz spojrzeć na świat z lotu ptaka.


Pobyt na torze podsumowaliśmy wręczeniem pucharu najszybszemu kierowcy, wyłonionemu podczas przejazdu po wyznaczonym odcinku. Największą lekcją nie były jednak czasy na mecie, a bezpieczeństwo – zarówno za kierownicą, jak i na miejscu pasażera. Sporo wniosków zostało z nami na dłużej niż jeden dzień na torze.
Dziki Zachód w niezwykłym towarzystwie
To nie był koniec atrakcji. Po dalszej podróży autokarem wysiedliśmy w miejscu, które emanowało spokojem, w otoczeniu zieleni i pasących się nieopodal koni zameldowaliśmy się w hotelu Salio.

Krótka przerwa i czas na metamorfozę: kowbojki, koszule w kratę, kapelusze. Gdy wybiła godzina 20, przenieśliśmy się na Dziki Zachód.

Czując w powietrzu klimat westernu, dziarskim krokiem weszliśmy w noc pełną atrakcji. Pomimo deszczu poczuliśmy się jak w saloonie pośrodku prerii. Punkt pierwszy: pyszna kolacja, zdjęcia i taniec do muzyki zespołu Caroline & The Lucky Ones. W międzyczasie obecni wśród nas Indianie przegonili deszcz – dzięki temu mogliśmy rozpalić ognisko i upiec kiełbaski, a co odważniejsi kowboje spróbowali swoich sił, ujeżdżając mechanicznego byka. Nie zabrakło też lekcji prawdziwego tańca kowbojskiego, a z poznanych kroków korzystaliśmy do ostatniej nutki zagranej przez DJ-a.

Poranek w siodle
O poranku, gdy słońce wyszło nad horyzont, naładowani energią porannej kawy udaliśmy się na zajęcia w podgrupach. To był element, na który wszyscy czekali, każdy miał okazję dosiąść prawdziwego rumaka. Konie oczarowały nas swoim pięknem i spokojem, który udzielał się także nam. Pod okiem instruktorów dowiedzieliśmy się o ich zwyczajach i codziennej pracy oraz o tym, jak inteligentne są to zwierzęta i jak realną relację budują ze swoim jeźdźcem. Dla wielu był to pierwszy kontakt z koniem z tak bliska i zdecydowanie nie ostatni.

Podsumowanie
To wspaniałe spotkanie było ostatnim elementem przed powrotem do Krakowa. Naładowani kolejnymi pozytywnymi przeżyciami wróciliśmy do domów, a po powrocie do biura dalej żyliśmy wyjazdem – chwilą oderwania od codzienności i poznaniem naszych współpracowników z innej strony.
Właśnie po to jeździmy. Takie wyjazdy zacieśniają relacje i integrują zespół, a to przekłada się na codzienną pracę: chętniej sobie pomagamy, lepiej współpracujemy i szybciej rozwiązujemy problemy. Wróciliśmy już do biura i codziennych obowiązków, ale z niecierpliwością czekamy na kolejny wyjazd!

Zespół Intense Group
